| Gdyby po śmierci nic nie było... |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | |||||
| niedziela, 07 marca 2010 11:50 | |||||
Gdyby po śmierci nic nie było..."Jak na razie, wolę wierzyć, że jednak człowiek, nie jest tylko ciałem fizycznym, bo wówczas nic by nie miało sensu... jak żyje Ci się z przekonaniem, że gdy przestanie Ci działać mózg, umrzesz, WSZYSTKO się skończy?" Myślę, że gdyby ludzie podchodzili do życia jako do jedynej, niepowtarzalnej szansy świat byłby lepszy a ludzie szczęśliwsi. Przestaliby bać się podejmować ryzyka, wyzwań, spełniania swoich marzeń, bo mieli by świadomość, że żyją tylko tu i teraz i to jest ich jedyna szansa na przeżycie swojego życia tak, jak zapragnęli. Ludzie stali by się lepsi, bo nie mieliby wymówki w postaci Boga i czyśćca, rozgrzeszenia i odpokutowania po śmierci. Może gdyby ludzie zrozumieli, że ostateczny koniec jest blisko, bliziutko zaczęli by bardziej szanować teraźniejszość. Tak mi się wydaje. Ja osobiście mam szczęście do różnych wypadków i po którymś z kolei zaczęłam się zastanawiać, że może faktycznie nic nie ma dalej. A jeśli jest to mogę nie mieć czasu by do tego dojrzeć. No nie ważne... chodzi mi o to, że dotarło do mnie, że śmierć praktycznie siedzi mi na ramieniu i mam tylko tą właśnie chwilę, TU i TERAZ. I, że jeśli jej nie wykorzystam, cokolwiek odłożę na potem to tego potem może przecież już nie być. To dotyczy też LD i OOBE i tych wszystkich rzeczy. Fajnie jest tego wszystkiego doświadczać ale bez przesady. Jeśli mam do wyboru medytacje czy odwiedziny u babci, pójdę do babci. Jeśli mam zarwać noc i stracić LD by zostać i pogadać z przyjaciółmi, zostanę. Bo może jutro już nie będzie ani ich, ani LD ani w ogóle nic. Staram się żyć tak, że nawet gdyby nic potem nie było mogłabym w ostatniej chwili powiedzieć sobie, że moje życie miało sens. Bo tylko ode mnie to zależy, tylko ja mojemu życiu nadaję sens. I dla mnie sensem życia jest właśnie samo życie i to jak przez nie idę a nie to co będzie lub nie będzie potem. Przecież może nie być żadnego potem... Guen |
gdyby pośmierci nic nie było





więc może nie bać się.
Jednak ja wierze,że śmierć nie oznacza końca.
Tylko co oznacza?tego nie wie nikt